0

(Nie)śmiała wbrew pozorom

Brwi – relatywnie niewielki element w całym naszym wizerunku, ale jakże istotny. Często niedoceniamy ich roli w postrzeganiu naszej osoby. W zależności od kształtu mogą nadać twarzy łagodnego, jak i nieco zadziornego charakteru. Mogą optycznie podnieść kącik oka, lub zadziałać zupełnie odwrotnie. Na przestrzeni lat zmieniała się moda na ich kształt – od gęstych, zrośniętych brwi po cieniutkie łuki.

W latach 20. i 30. poprzedniego stulecia modne były brwi cienkie. Początkowo stawiano na proste kreski, później jednak zaczęto doceniać atuty brwi okrągłych. Bardzo popularne było wówczas golenie brwi i rysowanie w ich miejsce cienkich, mocno wyciętych i odbiegających od naturalnych kształtów, łuków.

W czasach pin-up girls pojawił się trend, który do dziś ma ogromną grupę zwolenniczek. Są to łuki idealnie dopracowane, dość mocno wydepilowane i wycięte. Ich główną zaletą jest to, że optycznie otwierają oko.

Poruszając temat brwi, nie sposób pominąć Fridę Kahlo. Artystka reprezentowała popularny dla jej czasów (pierwsza połowa XX wieku) trend brwi zrośniętych, malowanych na ciemniejszy ton. Tworzyły one jedną całość i dodawały twarzy wyrazistości. Dziś uznalibyśmy takie brwi za efekt zaniedbania. W tamtych czasach były jednak przejawem naturalności.

Na przestrzeni lat tendencje w podkreślaniu brwi cały czas ulegały zmianie. Po okresach popularności naturalnych, gęstych, wzmacnianych cieniami czy ołówkiem włosków, przychodziły czasy na brwi maksymalnie wydepilowane, cienkie i o ostrych łukach. Dziś odnosi się wrażenie, że historia w tym temacie zatacza koło. Gęste, ciemne i mocne brwi znów są modne. Chcąc osiągnąć taki efekt należy dorysować między włoskami dodatkowe cienkie kreski imitujące naturalne brwi, następnie delikatnie rozetrzeć (można użyć w tym celu szczoteczki), a po skończeniu, użyć pomady lub klasycznej wazeliny, aby nadać naturalnego połysku. Forma oraz kolor powinny być dopasowane do kształtu twarzy i typu kolorystycznego. Nic tak bowiem nie dodaje urody jak podkreślenie naszej naturalnej kolorystyki i zachowanie równowagi. Niektóre typy (np. typy zimowe) charakteryzujące się wyrazistą urodą, będą najlepiej wyglądały w brwiach o równie podobnej cesze: regularnej, geometrycznej i mocnej linii. Dla odmiany typy jesienne prezentują się najkorzystniej w naturalnych, jasnych brwiach o nierównomiernej linii. Należy uważać przy bardzo jasnych typach urody. Włoski powinny być jasne i zachować swój niezbyt regularny kształt. Zbyt mocno wydepilowane brwi mogą optycznie postarzać!

Warto przyjrzeć się specyfice swojej urody, a następnie dopasować do niej brwi. Może wcale nie potrzeba z nimi „walczyć”, diametralnie zmieniać ich koloru lub tworzyć z nich perfekcyjnie wyregulowanych linii? Wbrew pozorom… ma to niesamowicie istotny wpływ na całą naszą aparycję.

0

(Nie)śmiała i seria śmiałych makijaży

(Nie)śmiała i seria śmiałych makijaży to zbiór kolorystyczno-wizażowych porad dla kobiet powszechnie uważanych za nieśmiałe (tfu! A precz z tym złym słowem!). Jaki jest cel całego przedsięwzięcia, w jaki sposób pomagam kobietom oraz dlaczego to słowo ma negatywne konotacje o tym poniżej.

Z własnego doświadczenia wiem jak przykra jest „łatka” nieśmiałej dziewczyny. Dlaczego? Bo słowo to kojarzone jest z lękiem, kompleksami, zahamowaniem czy niezdarnością. Krótko mówiąc, lawiną negatywnych stereotypów. Nie wiem czy wiesz, ale w języku mandaryńskim „nieśmiały” czy „cichy” oznacza „grzeczny, dobrze wychowany”. „Wrażliwy” natomiast można tłumaczyć jako „wyrozumiały” i jest to jak najbardziej pozytywne określenie. P O Z Y T Y W N E O K R E Ś L E N I E! To, że nie wpisujemy się w kanony naszego kulturowego ideału, nie oznacza, że jesteśmy gorsi. A wręcz przeciwnie! Wysoka wrażliwość to np. sumienność, zdolność głębokiej koncentracji, większa predyspozycja do dostrzegania i unikania błędów, skrupulatność, czy niezwykła umiejętność wykonywania zadań wymagających dokładności, czujności i znajdowania drobnych różnic. Nie bez powodu użyłam określenia „wysoka wrażliwość”, bo zapewne przyczyną Twojego zachowania jest posiadanie wyjątkowo wrażliwego układu nerwowego, a nie lęk w postaci onieśmielenia. Większość ludzi myli niestety wrażliwość z nieśmiałością. Jeśli często słyszysz, że „za bardzo” coś robisz (martwisz się, denerwujesz, pragniesz), to prawdopodobnie należysz do grona takich osób i prawdopodobnie za wszelką cenę chciałabyś pozbyć się swojej wrażliwości. A byłoby żal… Zachęcam Cię do poczytania na temat wysokiej wrażliwości, aby sprawdzić, czy należysz do tej grupy, nauczyć się postrzegać ją jako zaletę oraz dać sobie szansę na rozwinięcie skrzydeł!

„Zmuszona” wydarzeniami z mojego życia, odkryłam, że absolutnie najważniejszą rzeczą, która pomogła mi wystartować z miejsca było zadbanie o siebie, w znaczeniu rozpoczęcia poszukiwań własnego stylu. W makijażu, fryzurze i ubiorze.

Pragnę pomóc osobom, które na co dzień muszą mierzyć się z łatką „szarej myszki”. Które nie wiedzą, że każda kobieta (tak, Ty również!) może wyglądać atrakcyjnie. Które boją albo wstydzą się ładnie wyglądać. Które twierdzą, że nie zasługują na to, aby być atrakcyjną. I w konsekwencji wszystkim paniom, które w głębi duszy pragną być piękne i szczęśliwe, tylko do tej pory nikt nie pokazał im w jaki sposób to piękno w sobie odkryć, jak je osiągnąć, co podkreślać, żeby czuć się atrakcyjną, a także jakie kolory nosić, aby wyglądać spójnie i harmonijnie.

0

(Nie)śmiała na tropie kolorów

Czy nie masz czasem tak, że rezygnujesz z jakiejś świetnej stylizacji albo nie używasz swojej nowej szminki tylko dlatego, że zwyczajnie… boisz się opinii innych ludzi?

Zdarza Ci się, że nie odwiedzasz popularnych drogerii tylko dlatego, bo wydaje Ci się, że te kobiety dziwnie na Ciebie patrzą? Czujesz się głupio w takich miejscach? Wstydzisz się niedoskonałości na twarzy, dlatego kosmetyki zamawiasz przez Internet? A może nie malujesz się zbyt mocno, ponieważ czujesz skrępowanie wywołane spojrzeniami mężczyzn?

Jeśli dokładniej przeanalizować ten tok myślenia, łatwo zauważyć, że cały problem skupia się na innych ludziach: ich spojrzeniach, opiniach, wyrazach twarzy, zachowaniu. I teraz … Czy to nie jest czasem tak, że to Ty próbujesz wnikać w ich głowy i tworzyć opinie na swój temat? Czy to nie jest tak, że to nie inni ludzie, ale Ty sama wytaczasz w swoim kierunku negatywne i krzywdzące działa?

Ludzie w większości myślą tylko o sobie. Jeśli jednak to Cię nie przekonuje, to pomyśl w ten sposób: czy naprawdę dla tych wszystkich obcych ludzi jesteś tak ważna, że będą o Tobie przez wieki rozmyślać? Przypomnij sobie jaką ekscentrycznie ubraną osobę ostatnio widziałaś. Czy myślisz o niej non stop? Pomyślałaś pewnie przez chwilę „Jak można tak się ubierać?”, i kiedy osoba ta zniknęła z Twojego pola widzenia, już o niej zapomniałaś. Było tak, prawda?

Należałoby zatem odpowiedzieć sobie na kluczowe pytanie:

Czy chcę czuć się atrakcyjną kobietą? Czy chcę czuć się pewnie w swojej skórze? Czy chcę przeglądać się w witrynach sklepów i widzieć szczęśliwą, piękną kobietę?

TAK? Wspaniale! NIE? Wróć do trzeciego akapitu.

Aby czuć się atrakcyjną kobietą musisz stać się atrakcyjną kobietą!

Zacznij od jednej, świadomej, pozytywnej zmiany. Spójrz na siebie w lustrze. Sięgnij myślami w przeszłość. Zastanów się nad kolejnym zasadniczym pytaniem:
W jakim kolorze wyglądam dobrze?

Odrzuć myśli o tym w jakim kolorze jest Twoja ulubiona sukienka albo jaki kolor szminki chciałabyś kupić. Nie myśl o pięknych makijażach wykonanych przez wizażystki.
Skoncentruj się na tym, który kolor sprawił, że Twoja twarz wyglądała na świeższą i bardziej promienną. Zastanów się jaki kolor włosów najlepiej do Ciebie pasował. Przypomnij sobie w co byłaś ubrana kiedy słyszałaś komplementy o tym, że ładnie wyglądasz, nawet jeśli Tobie wydawało się, że nie zrobiłaś nic specjalnego:

  • Czy były to kolory jasne czy ciemne?
  • Czy były to kolory żywe, klarowne? Np. makowa czerwień, zieleń trawiasta, błękit
  • Czy były to kolory przygaszone, przytłumione, jakby wypalone słońcem? Np. jasnobrązowy, kolor kości słoniowej, brzoskwiniowy, niebieskawa zieleń
  • Czy były to głębokie barwy ziemi? Złoty, brązowy, czerwony, oliwkowy
  • Czy były to kolory intensywne, wyraziste, chłodne? Np. mocny błękit, czerń, granat, mocny róż

Znajdź swój kolor i przemyć go do makijażu (lub/i stylizacji). Jeśli wiesz, że prezentujesz się w nim dobrze, automatycznie będziesz czuła się dużo lepiej. Kolor to przecież nic innego jak wrażenie! Czasami podświadomie słusznie chwytamy za barwy dopasowane do naszego typu urody. Kobiety obdarzone są niezwykłą intuicją (a wysoko wrażliwe w szczególności), w związku z tym, nierzadko instynktownie „czują” właściwe kolory.

  • Pomaluj usta malinową szminką
  • Podkreśl brwi chłodnym brązem
  • Wykorzystaj szmaragd lub chaber w kolorze tuszu do rzęs
  • Dodaj policzkom brzoskwiniowej świeżości
  • „wyciągnij” oko czarnym eyelinerem
  • Nałóż szampańską biel w wewnętrzne kąciki oka
  • Użyj pudrowego różu na ustach

To tylko przykłady. Możliwości są nieograniczone. Pamiętaj, że niektóre produkty mogą mieć wiele zastosowań, np. szminka może Ci posłużyć jako róż w kremie, a cień jako rozświetlacz na kości policzkowe, czy łuk Kupidyna. Brązowym cieniem do brwi narysujesz kreskę na powiece, a róż w kamieniu to świetny substytut cieni do powiek.

Pamiętam jak odkryłam zieleń i fiolet. Podkreślałam oczy, chyba codziennie, i to przez dłuższy czas rozbieloną zielenią i lawendowym odcieniem fioletu Wierzyłam, że wyglądam dzięki temu dużo ładniej i tak było. +1000 do pewności siebie!

Daj mi znać jaki kolor w sobie odkryłaś oraz czy podobał Ci się podjęty temat.

2

(Nie)śmiała na tropie miłości

„Ta, która stroi się bądź zdobi, aby wydać się piękną
I w zamian zyskać miłość cielesną, grzeszy śmiertelnie;
lecz jeśli czyni to, by być kochaną uczciwie, a nie cieleśnie,
popełnia lekki grzech, a jeśli po to, by zyskać miłość
w uczciwym celu lub wyjść za mąż, wówczas nie grzeszy.”

„Kanony kobiecej urody. Od starożytnego Egiptu po XXI wiek” Dorota Golińska

W całej Europie, od średniowiecza po renesans widoczny makijaż uznawany był za fałszerstwo. Poprawianie boskiego dzieła było grzechem i oszukańczym „zabiegiem” wpędzającym w pułapkę. Epoka renesansu przyniosła postęp w postaci powrotu kosmetyków do podziemia. Malowanie twarzy było co prawda nierozłącznym elementem wizerunku każdej damy, ale nadal nie pochwalano przesady w jego stosowaniu. Znaleziono natomiast wytłumaczenie potrzeby ingerowania w urodę, co pięknie ilustruje zacytowany fragment tekstu.

Wynika z niego, że zdobić można się tylko w celu osiągnięcia najbardziej szlachetnej miłości – uczciwej, prawdziwej i szczerej. Wiadomym jest, że makijaż może pomóc nam zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej – to nie ulega wątpliwości Uważam jednak, że najistotniejszą miłością jest miłość do samej siebie. I absolutnie nie mam tu na myśli egoizmu czy narcyzmu, lecz miłość w znaczeniu serdeczności, troski i szacunku do samej siebie. Świadomość własnych potrzeb i odwaga, żeby je zaspokajać. Każdy człowiek jest niepowtarzalną kompilacją cech, a ciało – elementem tworzącym nasz obraz. Dbanie o siebie może być wyrazem troski i szacunku. Serdecznie Cię do tego namawiam. Aby ułatwić to zadanie, podsyłam poniżej przepis na jedną rzecz, którą możesz wykonać przy absolutnie minimalnej ilości kosmetyków. Mam na myśli najbardziej naturalny makijaż: tzw. make-up no make-up – trend utrzymujący się od kilku sezonów. Make-up no make-up, który z powodzeniem można przekształcić na makijaż wieczorowy.

Potrzebne będą:

  • ok. ½ łyżeczki podkładu (możesz użyć resztek różnych i połączyć w jedną całość, pamiętając, aby odzwierciedlała kolor Twojej skóry; jeśli masz problem i nie wiesz, w którą stronę pójść – pamiętaj, że z dwojga złego lepiej za jasno niż za ciemno),
  • 0,5 g korektora
  • 1 g pudru,
  • opakowanie tuszu do rzęs,
  • szczypta różu
  • 1 ml płynnego błyszczyka

Wykonanie:

Na oczyszczoną i odpowiednio wcześniej nawilżoną twarz nałożyć podkład, omijając okolice oczu. Nakładać gąbeczką, pędzlem, palcami lub mieszanką tych wszystkich sposobów. Osobiście lubię połączenie pędzla i gąbeczki. Na partie pod oczami nałożyć korektor (w ostatecznej konieczności, lub gdy nie mamy korektora – podkład; polecam jednak nie nadużywać tego sposobu). Następnie, jeśli produkty zostały równomiernie rozprowadzone, można przejść do nakładania pudru – podobnie można wykorzystać do tego pędzel lub gąbeczkę. Z mojego doświadczenia wynika, że wklepany gąbeczką, trzyma się dłużej na twarzy. Jeśli zatem masz skórę mieszaną lub tłustą warto zastosować ten sposób. Następnie starannie wytuszuj rzęsy. Aby uzyskać bardziej spektakularny efekt, przed wytuszowaniem użyj zalotki. Jeśli masz ciemne brwi, możesz wykorzystać szczoteczkę od tuszu do przeczesania i wzmocnienia koloru brwi. Jeśli Twoje brwi są jasne, a nie chcesz wzmacniać ich kolorem, wystarczy, że przeczeszesz je szczoteczką do brwi. Jeśli chcesz, aby efekt trzymał się dłużej, spryskaj szczoteczkę lakierem do włosów i przeczesz – efekt długotrwale wyczesanych brwi gwarantowany! To już prawie koniec! Jeszcze tylko róż na policzki i błyszczyk. Uśmiechnij się do lustra i na wystające części policzków nałóż róż. Na sam koniec starannie posmaruj usta błyszczkiem. UWAGA! Dodatek – jeśli masz tylko taki zasób kosmetyków, a koniecznie chciałabyś nałożyć rozświetlacz, spróbuj wykorzystać transparentny błyszczyk lub bezbarwną pomadkę – na łuk Kupidyna sprawdza się idealnie.

Na zakończenie spójrz raz jeszcze do lustra i, patrząc sobie w oczy, powiedz na głos „Jestem piękna”. Nie po cichu w myślach, tylko na głos. Sprawdź własne przekonania. Sprawiło Ci to trudność, ciężko przeszło przez gardło, tak jakby te słowa nie były prawdą? A może wręcz przeciwnie, powiedziałaś to z łatwością? Podzielisz się ze mną swoimi spostrzeżeniami?

0

(Nie)śmiała i jej róż

„Na 100 kobiet aż 80 nie ma śmiałości rzucać się w oczy, bo się boją, co ludzie powiedzą. W rezultacie kupują sobie coś szarego. Kobiety powinny zdobyć się na odwagę i zacząć się wyróżniać” mówiła Elsa Schiaparelli – kobieta, która pokochała róż.

Dlaczego tak ważne są barwy?

Kolor to pewnego rodzaju środek przekazu, który wpływa nie tyle co na świadomość, ale przede wszystkim na naszą podświadomość, rzutując w konsekwencji na działanie. Odnosi się zatem do sfery pozaracjonalnej. Nasz mózg odbiera kolory w sposób emocjonalny. Żyjąc w kulturze obrazkowej nie jesteśmy w stanie odciąć się od zalewających nas zewsząd zdjęć, wizerunków, odzwierciedleń, perspektyw, wizji… Nie sposób zignorować obrazy. A jeśli obrazy to kolory.

Czy jak w cytacie Elsy lubisz „chować się” pod szarością? Szarość to kolor neutralny. Lubi oficjalne sytuacje, dyplomację i biznes. Może być uznawany za nudny. Potrafi być jednak świetnym tłem i bazą dla bardziej ożywionych dodatków czy większych elementów garderoby. Co ciekawe, w czasach średniowiecza wywoływał negatywne skojarzenia, a nawet wstręt. Pomijano go w sztuce. W symbolice chrześcijaństwa był wyrazem braku energii i siły, barwą przygnębiającą i tłumiącą światło.

A różowy?

Różowy to rozbielona wersja czerwieni. Z dzieciństwa przecież wiesz, że aby uzyskać róż należało wymieszać farbkę czerwoną z białą. Kolor ten symbolizuje delikatność, niewinność, słodycz, ale też optymizm, pozytywne nastawienie i opiekuńczość. Kojarzony jest z jednej strony ze zmysłowością i romantyzmem, z drugiej strony (zwłaszcza w nadmiarze i bardziej nasyconych odcieniach) z tandetą i infantylnością. Należy korzystać z niego rozsądnie. Szczególnie jeśli chodzi o twarz.

Róż jako kosmetyk posiada niesamowite właściwości. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest najlepszym sposobem na odjęcie sobie lat oraz dodanie twarzy blasku. Magicznie „zmywa” szarość z naszej buzi. Cały sekret tkwi jednak w tym aby uzyskać zamierzony efekt, ale nie dać się na nim przyłapać UWAGA! Należy bardzo uważać przy twarzach mocno opalonych. Nieodpowiedni kolor różu, nałożony w nadmiarze, może wywołać efekt ziemistości. Przy mocnej opaleniźnie lepiej sprawdza się bronzer.

Wielu „wrażliwców” posiada naturalnie zaróżowioną skórę i zwykle nie lubią podkreślania policzków różem (na przykład ja). W takim wypadku idealnie sprawdzi się bronzer lub delikatne rozświetlenie na szczytach kości policzkowych. Jeśli natomiast chcemy nałożyć róż, dobrze jest w pierwszej kolejności skupić się na przykryciu zaczerwienionych miejsc za pomocą korektora i podkładu, a dopiero później na dodaniu koloru policzkom.

Jeśli Twoja twarz jest wąska, największa koncentracja koloru powinna znajdować się bliżej centralnej części twarzy. Jeśli Twoja twarz jest szersza, najwięcej koloru powinno znajdować się przy zewnętrznej partii twarzy.

U osób, u których skóra jest mniej elastyczna, idealnie sprawdzi się róż w kremie. Unikniemy efektu „pudrowości”, a skóra zyska świeży, promienny blask. Najlepiej nałożyć go palcami. Możemy chwilę poczekać, aż kosmetyk nieco rozpuści się pod wpływem naszego ciepła. Róż w kremie to również świetny wybór na lato, dla wszystkich.

Jeśli decydujemy się na nakładanie różu w kamieniu pędzlem, przed dotknięciem policzka, strząśnijmy jego nadmiar z włosia. Unikniemy w ten sposób ryzyka powstania plam. W myśl zasady: lepiej dołożyć, niż od razu nałożyć za dużo.

Szarość vs. róż – na który kolor zdecydujesz się jutro?

0

(Nie)śmiała i magiczna czerń

W makijażu i stylizacji nie ma ograniczeń – możemy dowolnie bawić się kolorami i stylami. Z tych samych kosmetyków czy ubrań możemy wyczarować zarówno elegancką, jak i mroczną stylizację. Wszystko zależy od tego, jaki efekt chcemy osiągnąć, ograniczeniem jest jedynie nasza wyobraźnia. Czerń może dominować w makijażu, ale może być też wykorzystywana do zaakcentowania niektórych elementów, w postaci na przykład kreski wzdłuż linii rzęs czy też podkreślenia zagłębienia powieki.

Mówi się, że czerń doskonale sprawdza się na większe wyjścia. Czy jednak na pewno „mała czarna” wygląda dobrze na wszystkich? Czy absolutnie każda osoba bez względu na typ urody może nosić czerń i kolor ten doda jej urody i elegancji? Niestety nie. W zależności od typu kolorystycznego, jakim jest dana osoba, czerń będzie pasowała bardziej, mniej lub wcale. Niektóre typy będą mogły ją nosić w wersji total look, inne – zestawiać z innymi ciemnymi kolorami lub z jasnymi dla uzyskania kontrastu, a niektóre wyglądają tak źle w tym kolorze, że powinny go unikać w ogóle, i to zarówno w makijażu jak i stylizacji.

Lubimy „chować się” w czerni. Istnieje pogląd, że ponieważ jest to kolor neutralny, podobnie jak biel, to wygląda dobrze u każdego. Jak już wspomniałam wyżej, jest to bardzo mylne przekonanie. W czerni najlepiej wyglądają kobiety z grupy zimowej oraz głębokie jesienie. To kobiety o południowym typie urody z ciemnymi oczami, włosami i karnacją (np. Salma Hayek, Jennifer Lopez). Ich naturalna kolorystyka jest bardzo nasycona, w związku z tym uroda jest w stanie zrównoważyć ten mocny kolor.

Ogromną popularnością cieszy się klasyczny smoky eyes, czyli cała powieka w czerni. Powieki w czerni są bardzo często wybieranym motywem w makijażu, szczególnie na eleganckie przyjęcia. Poleca się go jednak osobom o ciemnym typie urody. Głębokie i nasycone kolory (włosów, skóry, oczu), którymi obdarzyła je natura będą idealnie harmonizowały z ciemnymi i głębokimi kolorami w makijażu.

Osobom o jasnym typie urody nie poleca się zbyt ciemnych i kontrastowych makijaży – typowego smoky eyes powinny zatem unikać. Trzeba uważać również na zbyt grube kreski wzdłuż linii rzęs. Twarz w otoczeniu takich kolorów może wyglądać na bladą, niezdrową, zmęczoną, a niekiedy również wyzywająco. Podobnie jest w przypadku stylizacji – czerń nie sprawdzi się nawet w dodatkach.

Innymi zasadami rządzi się jednak zabawą modą i kompozycjami. Jeśli naszym świadomym zamiarem jest wyjście poza schemat, przyciągnięcie spojrzeń, czy też wywołanie określonego rodzaju emocji, to czerń sprawdzi się doskonale. Taki kolor na powiekach, ustach, paznokciach, a także mocno obrysowane czarną kredką bądź eyelinerem oko, to idealna propozycja dla miłośniczek stylu gotyckiego, czy jako pomysł na wszelkiego typu sesje zdjęciowe..

Wiele osób kocha czerń, ponieważ jest zarazem elegancka i mroczna. Czerń to klasyk i jeden z najstarszych kolorów, podobnie jak ochra. Jeśli oczekujemy, że doda naszej twarzy urody, radości i odejmie lat, należy ją stosować z wielką rozwagą.